poniedziałek, 30 stycznia 2012

tirarsi sù (ocknij się)

Ciężko mi gdzieś wyjść z domu. Szukam pretekstu aby w nim zostać. Dużo oglądam. Nadrabiam trochę ubiegłoroczne zaległości filmowe. I kuchenne.
Dostałam od siostry blender. Chciałoby się powiedzieć - obiecany! nareszcie! W domu trwa produkcja koktajlu bananowego w jego wszystkich chyba odsłonach. Z lodami waniliowymi, z serkiem homogenizowanym, z cynamonem...
W niedzielne popołudnie zrobiłam też kolejną wariację na temat deseru tiramisu. Za każdym razem jest inny. Poszukuję właściwych proporcji i smaku. Ten najlepszy jest do porannej kawy. Zdecydowanie.

niedziela, 8 stycznia 2012

czekolada


Ciasto czekoladowe

200g czekolady, gorzkiej, najlepiej Wedel
200g cukru (można odrobinę mniej, wtedy będzie mniej słodkie)
200g masła (prawdziwego)
6 jajek (wiejskich :) z targu na Ruskiej)

sposób przyrządzania:
W kąpieli wodnej rozpuszczamy cukier, masło (najlepiej pokrojone w kostkę) i czekoladę (też połamaną w kostkę), zestawiamy z ognia, studzimy (może być na balkonie).
Ubijamy białka na sztywno (wcześniej pamiętajmy alby naczynie wysmarować cytryną), pianę można usztywnić jedną łyżeczką cukru, dodajemy żółtka, po jednym, delikatnie ubijając.
Jak masa czekoladowa jest już w miarę schłodzona (nie musi być lodowata, temperatura powinna uniemożliwiać ścięcie masy jajecznej), dodajemy ubite jaja (nie wszystko na raz bo będzie trudno wymieszać!) i mieszamy.
Taką masę, którą potocznie nazywamy ciastem, przekładamy do naczynia - np. forma do wypieku tart. Wkładamy ciasto do piekarnika, rozgrzanego do ok.180st.C, pieczemy ok. 30 minut, max 40 min. (zbyt długie pieczenie spowoduje, że ciasto będzie suche albo przypalone!).

Na wierzch upieczonego ciasta można dodatkowo polać roztopioną czekoladę. Na polewę można dodać płatki migdałowe, orzechy lub na co ma się ochotę.

środa, 30 listopada 2011

moskwa

Kilka dni temu byłam w Moskwie. Robi wrażenie. Wielka. Wszystko jest ogromne, ulice szerokie, głośne.
Trochę brudno. I Arbat mnie rozczarował.
Moskwa ma piękne miejsca. Nocna wycieczka na Plac Czerwony będzie należała do tych, których się nie zapomina. Ze względu na klimat.
Pod ziemią drugie miasto. Tłoczno. Cudowne stacje metra. Piękne kafle, mozaiki, żyrandole...
"Ucha wyborna! Smierdiakowska". Zjadłam naprawdę pyszną zupę rybną.
Kilka zdjęć, tylko kilka. Na apetyt.












niedziela, 27 listopada 2011

więcej światła

Zdecydowanie tej jesieni jest zbyt ciemno.
Zrobiłam krewetki. Gotowane krewetki, obrane z pancerza, z usuniętym "ryjkiem" rzuciłam je na 2 minuty na rozgrzane masło z odrobiną czosnku i czarnego, świeżo mielonego pieprzu. Na koniec dodałam świeżą pietruszkę, tą z parapetu. Pyszne.




piątek, 25 listopada 2011

jesień zielona

Jesień jest już wszędobylska. Jest zimno, szaro i ciemno. Mój parapet pełen zielonych ziół - mięta, pietruszka i bazylia. Tęsknie za tulipanami.



sobota, 5 listopada 2011

najważniejsze śniadanie

Uwielbiam budzić się rano z myślą o leniwym poranku. Takie poranki to wycieczka na targowisko, podjadanie pyszności w drodze do domu i w końcu śniadanie, kawa i gazeta. Dlaczego najczęściej to "Wysokie obcasy"?