"barbar od kuchni" właściwie może znaczyć wszystko. Kuchnia to dla mnie miejsce magiczne. Lubię gotować, to moja pasja. Lubię fotografować potrawy, lubię je smakować. Ale "od kuchni" to też moja osobowość, moje życie, moje radości, smutki ... Moje ja.
piątek, 2 marca 2012
środa, 15 lutego 2012
śniadaniowe wariacje
Ostatnie dni należą do tych bardziej "zabieganych". Praca, wywiady do miesięcznika, trzy razy w tygodniu joga, lekcje rosyjskiego i kino. Żeby tak biegać trzeba naprawdę sporej dawki energii, którą na 100% daje pożywne śniadanie. Oczywiście na początek.
Polubiłam koktajle. Ba, zawsze je lubiłam, ale rzadko je robiłam. Teraz z moim new blenderem to jest pestka. Bananowy już mi się znudził, choć jego odmiana zrobiona na bazie kefiru była całkiem niezła. Dzisiaj zrobiłam maślankę naturalną z malinami. Pychotka. Uwielbiam maliny. Mogę je jeść o każdej porze dnia i nocy. Garściami. Ich zapach, smak i delikatność rozpływająca się w ustach - poezja.
Składniki:
1 opakowanie malin mrożonych (o tej porze roku)
1 litr maślanki naturalnej
1 łyżka cukru
Sposób przyrządzenia:
Składniki zmiksować blenderem :)
Polubiłam koktajle. Ba, zawsze je lubiłam, ale rzadko je robiłam. Teraz z moim new blenderem to jest pestka. Bananowy już mi się znudził, choć jego odmiana zrobiona na bazie kefiru była całkiem niezła. Dzisiaj zrobiłam maślankę naturalną z malinami. Pychotka. Uwielbiam maliny. Mogę je jeść o każdej porze dnia i nocy. Garściami. Ich zapach, smak i delikatność rozpływająca się w ustach - poezja.
Składniki:
1 opakowanie malin mrożonych (o tej porze roku)
1 litr maślanki naturalnej
1 łyżka cukru
Sposób przyrządzenia:
Składniki zmiksować blenderem :)
Lubię też słodkie croissanty. Te podaję zwykle z kawą.
sobota, 11 lutego 2012
włoska robota
Od kilku dni dosłownie chodzi za mną pizza. Z braku czasu na zrobienie zakupów odkładałam tą chwilę. Ale zdecydowanie się opłacało. Moja pierwsza prawdziwa, włoska pizza. Pyszna.
Ciasto:
1/3 opakowania drożdży
1/2 szklanki ciepłej wody
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 łyżka oliwy z oliwek
szczypta soli
posiekane świeże zioła
Do miski wlewamy wodę, dodajemy drożdże. Czekamy aż drożdże zaczną "rosnąć". Zaczyn dodajemy do pozostałych składników. Wyrabiamy ciasto drożdżowe. Pamiętając, aby wtłoczyć w ciasto jak najwięcej powietrza, wtedy będzie pulchniejsze. Przykryte ściereczką ciasto, odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce.
Nadzienie:
2 łyżki przecieru pomidorowego
6 plastrów szynki parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej
1 kula sera mozarella
2 ząbki czosnku
oliwki czarne
rukola
ser pecorino
Wyrośnięte ciasto rozciągamy na rozłożony na blaszce i posypany mąką papier do pieczenia. Układamy po kolei na przecier pomidorowy czosnek, ser mozarella, szynkę i oliwki. Pieczemy do zarumienienia ciasta w piekarniku rozgrzanym do 220st.C.
Po wyjęciu z pieca układamy rukolę i posypujemy serem pecorino.
Porcje pizzy na talerzu koniecznie skrapiamy świeżą oliwą. Moja jest prosto z Włoch i jest genialna w smaku!
Ciasto:
1/3 opakowania drożdży
1/2 szklanki ciepłej wody
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1 łyżka oliwy z oliwek
szczypta soli
posiekane świeże zioła
Do miski wlewamy wodę, dodajemy drożdże. Czekamy aż drożdże zaczną "rosnąć". Zaczyn dodajemy do pozostałych składników. Wyrabiamy ciasto drożdżowe. Pamiętając, aby wtłoczyć w ciasto jak najwięcej powietrza, wtedy będzie pulchniejsze. Przykryte ściereczką ciasto, odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce.
Nadzienie:
2 łyżki przecieru pomidorowego
6 plastrów szynki parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej
1 kula sera mozarella
2 ząbki czosnku
oliwki czarne
rukola
ser pecorino
Wyrośnięte ciasto rozciągamy na rozłożony na blaszce i posypany mąką papier do pieczenia. Układamy po kolei na przecier pomidorowy czosnek, ser mozarella, szynkę i oliwki. Pieczemy do zarumienienia ciasta w piekarniku rozgrzanym do 220st.C.
Po wyjęciu z pieca układamy rukolę i posypujemy serem pecorino.
Porcje pizzy na talerzu koniecznie skrapiamy świeżą oliwą. Moja jest prosto z Włoch i jest genialna w smaku!
czwartek, 9 lutego 2012
o pewnym cudownym śniadaniu
Wczesną wiosną ubiegłego roku baaardzo nie chciało mi się nigdzie wyjeżdżać. Tym bardziej, że przez cztery miesiące byłam praktycznie wciąż poza domem. Przymusowo z moim przyjacielem zostaliśmy na lotnisku w Amsterdamie. Po długim oczekiwaniu na pozwolenie kontynuowania lotu straciliśmy nadzieję. Głodni, bez bagażu, znaleźliśmy nocleg w uroczym miasteczku Harlem. Rano, nie wytrzymując już burczenia w brzuchu zażądałam śniadania. Przebierałam w przydrożnych kawiarenkach. W końcu powiedziałam - tu.
Śniadanie było wspaniałe. Łza w oku z cudownego aromatu, smaku i kształtu. Zobaczcie sami.
Śniadanie było wspaniałe. Łza w oku z cudownego aromatu, smaku i kształtu. Zobaczcie sami.
poniedziałek, 30 stycznia 2012
tirarsi sù (ocknij się)
Ciężko mi gdzieś wyjść z domu. Szukam pretekstu aby w nim zostać. Dużo oglądam. Nadrabiam trochę ubiegłoroczne zaległości filmowe. I kuchenne.
Dostałam od siostry blender. Chciałoby się powiedzieć - obiecany! nareszcie! W domu trwa produkcja koktajlu bananowego w jego wszystkich chyba odsłonach. Z lodami waniliowymi, z serkiem homogenizowanym, z cynamonem...
W niedzielne popołudnie zrobiłam też kolejną wariację na temat deseru tiramisu. Za każdym razem jest inny. Poszukuję właściwych proporcji i smaku. Ten najlepszy jest do porannej kawy. Zdecydowanie.
Dostałam od siostry blender. Chciałoby się powiedzieć - obiecany! nareszcie! W domu trwa produkcja koktajlu bananowego w jego wszystkich chyba odsłonach. Z lodami waniliowymi, z serkiem homogenizowanym, z cynamonem...
W niedzielne popołudnie zrobiłam też kolejną wariację na temat deseru tiramisu. Za każdym razem jest inny. Poszukuję właściwych proporcji i smaku. Ten najlepszy jest do porannej kawy. Zdecydowanie.
niedziela, 8 stycznia 2012
czekolada
Ciasto czekoladowe
200g czekolady, gorzkiej, najlepiej Wedel
200g cukru (można odrobinę mniej, wtedy będzie mniej słodkie)
200g masła (prawdziwego)
6 jajek (wiejskich :) z targu na Ruskiej)
sposób przyrządzania:
W kąpieli wodnej rozpuszczamy cukier, masło (najlepiej pokrojone w kostkę) i czekoladę (też połamaną w kostkę), zestawiamy z ognia, studzimy (może być na balkonie).
Ubijamy białka na sztywno (wcześniej pamiętajmy alby naczynie wysmarować cytryną), pianę można usztywnić jedną łyżeczką cukru, dodajemy żółtka, po jednym, delikatnie ubijając.
Jak masa czekoladowa jest już w miarę schłodzona (nie musi być lodowata, temperatura powinna uniemożliwiać ścięcie masy jajecznej), dodajemy ubite jaja (nie wszystko na raz bo będzie trudno wymieszać!) i mieszamy.
Taką masę, którą potocznie nazywamy ciastem, przekładamy do naczynia - np. forma do wypieku tart. Wkładamy ciasto do piekarnika, rozgrzanego do ok.180st.C, pieczemy ok. 30 minut, max 40 min. (zbyt długie pieczenie spowoduje, że ciasto będzie suche albo przypalone!).
Na wierzch upieczonego ciasta można dodatkowo polać roztopioną czekoladę. Na polewę można dodać płatki migdałowe, orzechy lub na co ma się ochotę.
wtorek, 27 grudnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)








